Coraz silniej uwydatnia się potrzeba wspólnej zabawy z towarzyszami; w nich i przez nich poznaje dziecko właściwą swą wartość, znajduje miarę własnej swojej osoby. Pośród starszych, przewyższających je wiedzą i doświadczeniem, nieuniknione jest poczucie zależności i podległości. W kole dzieci, rówieśników, dziecko działa swobodnie, czuje się równouprawnione z otoczeniem. Uczy się ono tutaj ulegać i panować, ceni w innych to, czego brak jemu samemu, dopomaga i doznaje pomocy. Stopniowo dowiaduje się, że wszystko, co piękne, prawdziwe, jest wynikiem zjednoczonych, a do tego różnorodnych sił i uzdolnień. Uwydatnia się też jeszcze jedna potrzeba umysłu, której zakreślony tu krąg działań nie zaspokaja. Teraźniejszość przenosi myśl badawczą do przeszłości. Co było dawniej,przed nami ? Co było z nim samem ? Z takimi oto pytaniami zwraca się dziecko do rodziców, prosząc, aby mu powiedzieli, opowiedzieli. Jest to potrzeba tak silna,że, nie znajdując zaspokojenia jej u starszych, dziecko poszukuje go w kole towarzyszy. Komuż nie zdarzało się widywać całego zgromadzenia uważnych słuchaczy, zebranych dokoła maleńkiego opowiadacza? Ale i w teraźniejszości nie wszystko się dostrzegło i zrozumiało – tyle bo jest przedmiotów martwych, niemych, a chciałoby się ożywić je, zmusić do mówienia.