Pogadanek i dłuższych rozmów z dziećmi autorka nie zaleca, ogranicza się krótką rozmową, zwracając uwagę na nazwę przedmiotu i jego cechę zasadniczą dominującą. Np. wychowawczyni chce zapoznać dziecko z dwoma kolorami – czerwonym i niebieskim i powiada: „Patrz, uważaj – tamto jest czerwone a to niebieskie”. Żeby sprawdzić, czy uczeń dobrze zrozumiał, zwraca się do niego: „Daj mi czerwone, daj mi niebieskie”. Jeżeli się dziecko myli, nie powinno się nalegać o powtórzenie i lepiej jest pozostawić próbę do następnego ćwiczenia. Montessori nie jest za kształceniem wyobraźni, usuwając z programu zajęć wszystkie baśnie i bajki fantastyczne. Każde dziecko w domu dziecięcym wybiera zajęcie samo, pracuje samodzielnie; materiał do ćwiczeń metodycznie ułożony tak jest skonstruowany, że dziecko samo spostrzeże błąd swój. Wychowawczyni ogranicza się do dyskretnego kierownictwa. Interwencja jej przewidziana jest jedynie w dziedzinie wychowania społecznie moralnego. Metoda Montessori usuwa wszelkie zajęcia kolektywistyczne (z wyjątkiem gier towarzyskich). Wychowawczyni zajmuje się każdym dzieckiem z osobna. Jakkolwiek cechą metod Montessori jest zapewnienie dziecku zupełnej swobody, to jednak musimy zarzucić wielką sprzeczność, jaka zachodzi pomiędzy jej doktryną pedagogiczną a charakterem sztucznym i oderwanym wychowawczego materiału.